Relacja z Konferencji „pomiotowość-przypadkowość”

„podmiotowość-przypadkowość” – takie sformułowanie tytułu konferencji jest jednocześnie wiele mówiące, jak i całkiem enigmatyczne. Zarazem optymistyczne, jak i pesymistyczne, niejednoznaczne. Dlatego warto przypomnieć, że zorganizowana przez Teologię Polityczną i Interdyscyplinarne Koło Naukowe Historii Idei dyskusja, która odbyła się 4 marca, toczyła się w nawiązaniu do poświęconego zagadnieniu podmiotowości Polski ostatniego numeru Teologii Politycznej. Jednocześnie debata zainaugurowała działalność IKN Historii Idei, na którego spotkania zaprosił Prezes Koła Bartosz Wołodkiewicz. Biorący udział w debacie Marek A. Cichocki, Jan Rokita i Bronisław Wildstein, a także prowadzący ją Dariusz Gawin,  zgodzili się co do podstawowej intuicji – podmiotowość jest Polsce potrzebna i  istnieje szansa na jej ustanowienie. Jednak w szczegółach nie byli już tak zgodni.

Dariusz Gawin rozpoczął od stwierdzenia, że pojęcie podmiotowości jest intuicyjne i nieostre, prosząc jednak gości o odniesienie się do niego i do relacji, jakie zachodzą pomiędzy podmiotowością, suwerennością i niepodległością. Następnie zaproponował rozważenie problemów związanych z ustanowieniem podmiotowości.

Marek A. Cichocki zwrócił uwagę na nietożsamość podmiotowości z suwerennością, przypominając przy tym, że nie jest to problem wyłącznie polski. Stwierdził, że realne jest, iż w Europie może wyłonić się tylko kilka realnych podmiotów politycznych, narzucających swoje poglądy innym. Nie wynika stąd wcale, że pozostałe państwa utracą suwerenność, i to właśnie jest istotą powyższego rozróżnienia. Dr Cichocki mówił o widocznym obecnie różnicowaniu podmiotowego statusu państw. Niektóre są zbyt małe, by móc realnie konkurować z największymi graczami, niektóre są instrumentalizowane, a niektóre mają wręcz status „neokolonialny” (jako przykład dr Cichocki podał tu Bałkany). Część państw jest z góry definiowana jako ta, która nie powinna mieć podmiotowości. Związany jest z tym popularny obecnie termin „postpolityka”. W rozumieniu Marka Cichockiego, postpolityka jest konstruktem „sprzedawanym” przez imperium jego koloniom. W państwach, które są rzeczywistymi graczami na światowej scenie politycznej coś takiego zwyczajnie nie istnieje. Podobnie, przyjmując założenie, że projekt Unii Europejskiej nie dąży obecnie do stworzenia układu hegemonialnego, rozmijamy się z rzeczywistością. Rozwój Unii ukierunkowany jest na eksploatowanie degenerującego się statusu słabszych państw regionu.

Według dra Cichockiego, wybór między podmiotowością i zależnością jest realny i wprost wiąże się z rozwojem cywilizacyjnym, bowiem udział w podziale zadań i idei w Europie jest związany z podmiotową polityką. Podobnie zapewnienie podstawowego bezpieczeństwa. Zrozumiałe przy tym jest, że opowiedzenie się za podmiotowością nie wywołuje entuzjazmu innych państw. Niezrozumiała jest natomiast podobna reakcja polskich elit.  Marek Cichocki zwrócił również uwagę na problem modernizacji, zadając pytanie: jak chcemy się modernizować? Czy kopiując zachodnie wzorce, czy przedefiniowując „polskość” w taki sposób, w jaki MY chcemy ją przedefiniować?

Dr Cichocki stwierdził, że nie należy utożsamiać podmiotowości z siłą. Siła to potencjał, którego wykorzystanie możliwe jest tylko dzięki podmiotowej polityce. Na przykład: nasza siła militarna bez podmiotowości przeradza się w mięso armatnie wykorzystywane w imieniu cudzych interesów, a kapitał społeczny jest rozparcelowywany przez inne podmioty. Podmiotowość to często zdolność do podjęcia gry z formą, np. ze skrajnie racjonalistyczną i formalistyczną Unią Europejską. Wg dra Cichockiego taką zdolność posiedli Rosjanie. Niepodjęcie gry z formą może skutkować tym, że forma „przybierze kształt walca, który po nas przejedzie, a my będziemy mogli tylko biadać”.

Jan Rokita pokazał źródło terminu „podmiotowość” w prasie podziemnej lat 70., gdzie po raz pierwszy był on zdecydowanie akcentowany. Ze względu na taką historyczną obecność (a nie tylko w związku z obecną sytuacją), spór o podmiotowość jest istotny. Rozważając relacje między suwerennością a podmiotowością zauważył, że do idei suwerenności odnoszą się współcześnie tylko tyranie – terminem tym posługują się na przykład Chińczycy czy – ostatnio rzadziej – Rosjanie. Mówią one w ten sposób o sile, co spowodowało, że idea suwerenności jest dzisiaj wypaczona. Inaczej ma się sprawa z podmiotowością, która zawiera w sobie sprawczość i „wewnątrzsterowność” polityczną. Jednym słowem, w podmiotowości zawiera się dziś, zdaniem Jana Rokity, to, co najlepsze w koncepcie suwerenności. Następnie, J. Rokita podjął polemikę z tezami wyrażonymi przez Jarosława Marka Rymkiewicza w wywiadzie dla Teologii Politycznej. Tezy te podsumował jako reminiscencje poglądów Dostojewskiego o ludzie jako sprawczej sile zdolnej do zmiany dotychczasowego stanu rzeczy i bezsilnej elicie, które to poglądy niezbyt przystawały do rzeczywistości XIX-wiecznej Rosji, a dziś są już zwyczajnie bezużyteczne. J. Rokita argumentował również, że pojawiające się na łamach Teologii próby ożywiania dziedzictwa republikanizmu I Rzeczypospolitej są daremne, ponieważ pierwiastek tak rozumianego republikanizmu w ludzie nie drzemie.

Odnosząc się do twierdzenia, jakoby obie największe polskie partie polityczne po 2005 roku cofnęły się przed wyzwaniem prowadzenia podmiotowej polityki, J. Rokita stwierdził, że jest to teza przesadna. Jego zdaniem żaden z obozów nie dokonał „aktu świadomej, definitywnej abdykacji z polskości jako czegoś przydatnego w kształtowaniu polityki europejskiej”, choć oczywiście nie realizują one „wyśrubowanego ideału podmiotowości”. Mówiąc o działalności obecnego rządu stwierdził, że premier Tusk stara się, nawet przesadnie, konsolidować władzę, nie konsolidując jednak państwa. Konsolidacja państwa jest z kolei koniecznym warunkiem zbudowania podmiotowości. W sferze spraw zagranicznych zauważył „podmiotowo-bezideowy” stosunek Donalda Tuska do decyzji zapadających w Europie.

Pojęcie podmiotowości ściśle wiąże się, zdaniem J. Rokity, z pojęciem siły. W Polsce armia praktycznie nie istnieje i, co gorsza, nikt nie postrzega tego jako poważnego problemu. Dla urzeczywistnienia podmiotowości konieczny jest powrót do analizowania wydarzeń w kategorii budowy potęgi państwa. Nie bez znaczenia jest również akceptacja państwowej sprawczości. Odnosząc się do problemu modernizacji, Jan Rokita podkreślił, że proces ten zachodzi obecnie wolniej, niż jeszcze kilka lat temu można się było spodziewać. Związana jest też z tym kwestia kopiowania zachodnich wzorców, którą Rokita uważa za podrzędną wobec konkretnych problemów, z jakimi trzeba uporać się modernizując państwo. Ważne jest, żeby te problemy rozwiązać, a nie to, skąd weźmiemy potrzebne do tego wzorce.

Bronisław Wildstein analizę zagrożeń dla polskiej podmiotowości rozpoczął od zagrożeń zewnętrznych. Stwierdził, że Niemcom, którzy chcą, wspólnie z Francją, mocarstwowo decydować o losie Europy, z pewnością nie w smak byłaby polska podmiotowość, podobnie jak Rosji. Kolejnym takim zagrożeniem jest biurokracja Unii Europejskiej. Przy tym należy zdać sobie sprawę z tego, że w Unii nie istnieje pełna harmonizacja interesów. Jednak być może istotniejsze są zagrożenia wewnętrzne, z których najpoważniejszym jest dążenie części polskich elit do „rozpuszczenia Polaków w mitycznej, realnie nieistniejącej Europie”. Elity te boją się ekscesów narodu, którego tożsamość jest wg nich irracjonalno-endecka. Co więcej, dominuje wśród nich niechęć do wspólnoty, w której działają i kompleksy charakterystyczne dla świadomości postkolonialnej. Cierpiące na ten kompleks elity wciąż dominują i oskarżają poprzedni rząd o to, że starał się on prowadzić podmiotową politykę zagraniczną. Jednakże dominacja elit nie jest trwała, zmiana dokonuje się nagle. W roku 1980 Polacy potrafili wygenerować niewidoczny wcześniej potencjał, a i w latach 2004-2005 wygrała opcja zmiany, polityki upodmiotowienia.

Odnosząc się do warunków koniecznych do ustanowienia podmiotowości, za podstawowy uznał B. Wildstein chęć jej ustanowienia. Przywołał przykład Korei Południowej, która, począwszy od lat ’60., poczęła się dynamicznie rozwijać. Niemniej ważna jest świadomość odrębności naszych interesów, konieczności prowadzenia odrębnej polityki. Wiąże się z tym potrzeba zawiązywania zadaniowych sojuszy z innymi członkami Unii. Kontynuując wątek republikanizmu, stwierdził: „kiedy ktoś mówi, że coś jest definitywnie zakończone, bezużyteczne, to włączają mi się takie dzwonki alarmowe”, bo nigdy nie wiadomo, czy dane poglądy nie powrócą jeszcze z mocą do debaty publicznej. Ostatecznie, Bronisław Wildstein uznał, że idee wyrażone przez Rymkiewicza we wspomnianym wyżej wywiadzie nie są całkiem nieuzasadnione.

Nawiązując do twierdzenia Jana Rokity o tym, że „żaden z obozów nie dokonał aktu świadomej, definitywnej abdykacji z polskości jako czegoś przydatnego w kształtowaniu polityki europejskiej”, B. Wildstein stwierdził, że rzeczywiście dzisiejsze elity nie są świadome swojej abdykacji z podmiotowości. Zaś obecny rząd zamiast walczyć o podmiotowość woli budować personalne relacje z Europą i establishmentem, dbając o wizerunek premiera Tuska.

Dariusz Gawin, odnosząc się do problemów polskiego republikanizmu, stwierdził, że istotnie ma on swoją ciemną stronę. Jest nią walka z wszelkimi próbami tworzenia silnego państwa pod sztandarem walki z absolutum dominium. Powyższa konstatacja nie uprawnia nas jednak do całkowitego odrzucenia tej tradycji. Dr Gawin zwrócił uwagę na „zdolność do orkiestracji”, rozumianą jako pewną spójność postaw i poglądów prezentowaną przez przedstawicieli państwa na zewnątrz i w ogóle przez osoby publiczne. Orkiestracja jest jednym z wyrazów podmiotowej polityki. Takiej zdolności brakuje w Polsce, dlatego Gawin rozumie republikanizm raczej jako „potencjał domagający się aktualizacji”, niż jako coś ewidentnie obecnego w dzisiejszej Polsce.

Podsumowując debatę, po serii pytań od publiczności, dr Gawin nawiązał do sformułowania Radosława Sikorskiego. Mówiąc o Polsce Piastów w kontekście zdolności do podjęcia wspomnianej przez dr Cichockiego gry  formą, porównał polską politykę wobec Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego do obecnej sytuacji. Uważając, iż, podobnie jak Mieszko I zwrócił się o ochronę do władzy o tendencjach uniwersalnych, Watykanu, tak współcześnie powinniśmy rozgrywać nasze interesy w oparciu o Brukselę. Jedyną przeszkodą dla podjęcia tego projektu jest dążenie „Świętej Unii Europejskiej Narodu Niemieckiego” do zmiany polskiej tożsamości. Nie chcąc jednak kończyć debaty minorowym tonem stwierdził, że przyszłość nie jest znana, więc niekoniecznie może być gorzej – równie dobrze nasza sytuacja może się poprawić.

Robert Mróz, Bartosz Wołodkiewicz

Advertisements

1 komentarz

Filed under Uncategorized

One response to “Relacja z Konferencji „pomiotowość-przypadkowość”

  1. Pingback: Polityk – konferencja | Samorząd Studentów Kolegium MISH UW

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s